logo

Ostatnia wizyta: Obecny czas: Listopad 24th, 2017, 3:13 pm


Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 godziny




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 5 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: sos
PostWysłany: Grudzień 20th, 2010, 12:19 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: Marzec 16th, 2010, 12:45 am
Posty: 87
nie lubię podróżować

myślałam o tym co niemożliwe
trzeba sięgać w końcu z Petersburga
do Wiednia można jechać przez Pragę

towarzyszom podróży podpisując książkę
Marco Polo dobrze że udało mi się stamtąd
wydostać materiał cięgle w ruchu

ograniczać myślenie
to zabijanie światła
wypalając źrenicę skazuję mózg
na życie bez materii bez tego całego
wokoło piszę sobie

w trójwymiarze obiekty
zaskakują szczerością

już wiem
zależy od rzeczy
kiedyś nie widziałeś gdzie włożyć kartę sim
a przecież to wymysł
picie mleka może zatruć
nie każdemu psu Burek

wystarczy spakować walizkę
zarezerwować bilet

pozostawiam po sobie trochę wolnej przestrzeni
dla bigosu
bez kawy do śniadania

_________________
pierwszy milion nocy - wiersze


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: sos
PostWysłany: Grudzień 28th, 2010, 12:04 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: Marzec 16th, 2010, 12:45 am
Posty: 87
poprawiłam zapis, na dzień dzisiejszy jestem z niego zadowolona, ale jutro... jutro może już nie, więc gdybyś wskazał mi słabe punkty, byłabym wdzięczna :)

nie lubię podróżować

myślałam o tym co niemożliwe
trzeba sięgać w końcu z Petersburga
do Wiednia przez Pragę

towarzyszom podróży podpisuję książkę
Marco Polo
udało mi się wydostać
materiał cięgle w ruchu

ograniczając myślenie
to zabijanie światła
wypaloną źrenicą skazuję mózg
na życie bez materii bez tego całego
wokoło piszę sobie

w trójwymiarze obiekty
zaskakują szczerością

już wiem
zależy od rzeczy
kiedyś nie widziałeś gdzie włożyć kartę sim
a przecież to wymysł
picie mleka może zatruć
nie każdemu psu Burek

wystarczy spakować walizkę
zarezerwować bilet

pozostawiam po sobie trochę wolnej przestrzeni
dla bigosu
bez kawy do śniadania

_________________
pierwszy milion nocy - wiersze


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: sos
PostWysłany: Styczeń 4th, 2011, 4:43 pm 

Rejestracja: Czerwiec 8th, 2010, 3:33 pm
Posty: 31
Muszę przyznać, że mam z Twoim wierszem problem. Nie wiem, co masz w nim zmienić. Bo nie wiem, jak ma funkcjonować. Nie wiem "co ma robić" ten wiersz. Innymi słowy: nie rozumiem go, nie działa na mnie. Nie wiem co o nim myśleć.

Twoja metoda poetycznego surrealizmu doprowadziła nas (Ciebie i czytelnika) tym razem do klasycznej sytuacji wzruszenia ramionami. Nie zbudowałaś bowiem, żadnego obrazu. To bardziej elementy wrzucone do kapelusza dadaisty. Przed wylosowaniem.

Budujesz pociąg. Powiedzmy, że lokomotywą jest temat przemieszczania się, przechodzenia, przemijania. Być może masz ambicje opisania pewnego doświadczenia transgresji. Lub po prostu – piszesz o podróży. To jest temat przewodni, lajt motiv. Twoja lokomotywa. Do niej doczepiłaś wagoniki. Problem w tym, że każdy jest z innej parafii. Widzę tu wagon restauracyjny Orient Expressu, wagon bydlęcy, sypialniany wagon z kolei transsyberyjskiej. I mógłbym przysiąc, ze na końcu doczepiłaś jeszcze wóz drabiniasty.

No oczywiście przesadzam. Ale spodobała mi się ta metafora :)

W każdym razie jeśli nie ciuchcia z wagonikami, to wyszedł Ci z całą pewnością ten bigos, o którym pisałaś na końcu.

Ten wiersz ma jedną poważną wadę – jest zupełnie inny w treści niż Twoje najlepsze utwory, przy okazji jednak wykorzystujesz w nim tę samą, sprawdzoną już technikę. Ale to do siebie pasuje jak walonki do teatru. Niestety.

Na przykładzie mojego ulubionego wiersza Twojego autorstwa:

poddani wzajemnie podnoszą do ust miłość

zakłada na siebie płaszcz z virgin wool
cały teatr z poszukiwaniem autonomii
zanika kiedy kupuje łóżko

wtargane przez niego na ósme piętro
charyzmaty przypisane matce i żonie kto silniejszy
nie utrudniają podawania herbaty w papierowych kubkach

nabiera wątpliwości czy z powodu spalonego
niegdyś stanika porzucą własne cele
zajmując równoległe miejsca na materacu

Mamy w tym utworze konstrukcję podobną. Każdy wers „udaje”, że nie zna wersu następnego. Pozornie tworzą ciąg oderwanych od siebie sekwencji sensu. Ale tylko pozornie. Bo każdy wers da się bez problemu powiązać z poprzednim i następnym. Całość tworzy… całość.

Dlaczego? Bo przede wszystkim myśl jest klarowna. Tworzysz pełen zwarty obraz, uzupełniony określoną atmosferą. Z jednej strony więc masz dosyć skomplikowaną w odbiorze strukturę, ale z drugiej strony masz też sens, który poprzez nawet intuicyjny odbiór łatwo stosunkowo jest zrekonstruować.

To, że Twoje wiersze działają na czytelnika spowodowane jest głównie tym, że tworzysz w nich atmosferę intymności. Opisujesz rzeczywistość, która nie jest wyidealizowana – zdarza się jej być rzeczywistością wulgarną, nie ma w niej tabu, piszesz jak jest.

Twój podmiot liryczny, to kobieta znająca życie. Nie ma złudzeń, bywa zgorzkniała, cyniczna. W miłość romantyczną raczej nie wierzy, ale podnieca ją jej sentymentalna, banalna otoczka – jak każda kobieta (albo większość) lubi się onanizować wizerunkiem takiej miłości. Przy okazji jest kobietą estetycznie świadomą – boi się więc kiczowatości tego zjawiska. Ma świadomość, że ta strefa jej potrzeb należy do kategorii dirty pleasures. I nie lubi się do niej przyznawać. Widać u niej próby jej zamaskowania. W związku z tym stara się tego rozkosznego amorka ściągnąć na ziemię, zamienić mu łuk i strzałę na pejczyk, a ambrozję na kawę, tudzież wino porzeczkowe.
Albo jeszcze trochę inaczej: nie chce zgodzić się na to, że prawdziwa miłość jest tylko w bajkach. Chce mieć ją tu i teraz. Choćby ułomną, chwilową, z problemami. Ale realną. Ściąga miłość z cokołu. Odbrązawia ją, jak kiedyś odbrązawiano Mickiewicza, rozpisując się o jego perwersyjnych praktykach seksualnych.

Bo taka miłość jest estetycznie do przyjęcia.

Ty z kolei w sferze formalnej postępujesz podobnie. Przeplatasz obrazy sentymentalne, nieco nawet kiczowate, naiwne z zupełną ich odwrotnością. Dodajesz elementy wulgarnego życia, naturalizmu. Układasz wiersz w ten sposób, żeby jego struktura tworzyła skomplikowany układ odniesień. Chcesz przez to pokazać, że to nie jest takie łatwe, że nic nie jest oczywiste.
I oczywiście ratujesz się tym od zarzutu, że treść Twoich utworów jest banalna.

Ale gdyby tylko taki był cel Twojego „surrealizowania” struktury, napisałbym Ci już dawno, żebyś sobie dała z tym spokój.

Twoje utwory najczęściej można odbierać jedynie intuicyjnie. Składają się one z różnorodnych obrazów. Jednak one prowadzić muszą do jakiegoś konkretnego odczucia odbiorcy. W przeciwnym razie byłyby tylko popularnie zwanym przerostem formy nad treścią.
Osobiście rozumiem Twój „surrealizm” jako manifest tego, że pewnych rzeczy nie da się powiedzieć wprost – bo będą banalne, lub oczywiste, ewentualnie głupie. Z drugiej strony pewnych rzeczy nie można powiedzieć wprost – są po prostu zbyt wstydliwe. I tak jak na obrazach Dalego płonąca żyrafa, jest pozornie absurdalna, po głębszym zastanowieniu okazuje się, że połączenie żyrafy i ogniska jest najgenialniejszym połączeniem na świecie :)

Tak samo Ty łączysz wstydliwą kobiecą sentymentalność z cynizmem:
znowu piątek

ból głowy nie mija
zapadam się w siebie
mój facet zawsze pozostanie moim
mimo że siedzę sama i bigos popijam kawą

z prostych rzeczy wychodzi mi najlepiej
nastawianie budzika na szóstą pięćdziesiąt
bez porannego seksu
dzień zapowiada się mętnie
podleję kwiaty
i zacznę malować
nowe niebo dla kobiet z prowincji

bóg nas kocha
tylko czy on o tym wie


Jak w tym wierszu. Wiersz jest o zupełnie czymś innym niż się wydaje. Można by pochopnie stwierdzić, że to gorzki wiersz o bezsensowności życia. Ale tak nie jest. Bo najważniejszym zdaniem w całym wierszu jest:

mój facet zawsze pozostanie moim
mimo że siedzę sama i bigos popijam kawą

To drugi wiersz, który bardzo lubię. Od początku udajesz, że mówisz o czymś zupełnie innym. Podrzucasz dziwny tytuł, zwodzisz w drugiej i trzeciej strofie, następnie znowu przechodzisz do konkretu (Bóg nas kocha – bo macie siebie – urocze; do tego stopnia, że nawet moje serce z PCV się uśmiechnęło jak słoneczko z paszportu Polsatu) i uderzasz pytaniem, o Boga. Co przy okazji jest zabawne – bo Bóg się już tutaj nie liczy. Czy on o nich wie? A co to za różnica? Ważne jest tylko tyle, że oni wiedzą o sobie.

Twoja poezja ma sens o tyle, o ile wprowadza w świat intymności przeżyć kobiety rozdartej. Nie mam tutaj nawet na myśli jakiegoś rozdarcia tragicznego. Normalnie rozdartej – jak to w życiu jednostki obdarzonej używaną samoświadomością.

A wiersz o podróży? No proszę cię! Ty już lepiej nie jedź nigdzie skoro nie lubisz. I zdecydowanie: nie pisz o tym. Masz coś innego do opowiedzenia.


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: Re: sos
PostWysłany: Styczeń 4th, 2011, 4:51 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: Marzec 16th, 2010, 12:45 am
Posty: 87
ech

no wreszcie czuję się doceniona pisarsko przez boga!

A tak poza tym, to nie lubię podróżować bez kawy do śniadania, wszystko pomiędzy jest efektem braku.

Ale ja od faceta nie spodziewałam się, że go to ruszy. I dziękuję :)


I, poprawię ten wiersz, nie lubię tracić ładnych metafor :)

_________________
pierwszy milion nocy - wiersze


Góra
Offline Profil  
 
 Temat postu: mówisz i masz :)
PostWysłany: Styczeń 5th, 2011, 10:48 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: Marzec 16th, 2010, 12:45 am
Posty: 87
Udaję licząc straty


Nie lubię podróżować bez kawy. Wystarczy, że tam, gdzie bywam, nikt nie rozumie jak można jeść zepsutą kapustę z mięsem i grzybami, gardząc przy tym fugara i niewiele mnie to obchodzi. Nie wstydzę się, że wracam do zamkniętych drzwi, które niedawno pomalowano na niebiesko. Udaję mądrą odwdzięczając się milczeniem panu, który akurat musiał w pociąg usiąść naprzeciwko mnie. Przewracam kartki w książce i myślę sobie, że świat jest stary, chociaż nikt nie krzyczy, nie widzi myśli. Pamiętam, jak „w pociągu przyjaźni” zdzierałam stopy do krwi, a przecież nikt mnie nie gonił. Może obawiałam się docinków, albo ograniczania myśli. I ten świst szybkowaru, jakby wypalając źrenicę skazywałam mózg na życie bez materii. Dopiero zlizując zasolone dłonie i zagryzając cytrynami zauważył we mnie podróżniczkę. Pan zwyczajnie stawał się coraz głośniejszy, zaglądając przy tym w mój dekolt. Wycierał kąciki ust, jakby wabił mnie zaskakując szczerością. Jest Pani bardzo interesująca, a czy lubi szept krów, a może mogłabym mu włożyć kartę sim, bo on ma chore nadgarstki. Zamarzły ostatniej zimy, przy tym teatralnie przekładał gazetę z kolan na siedzenie. Już wtedy żałowałam, że pies sąsiadów mnie ocalił. Czułam na szyi jego oddech, nie mogłam pójść do łazienki. W ciągłym ruchu zabijał mnie coraz bardziej. Wiem, to słowo jest zabronione. Jedziemy przez most, jest coraz dłuższy, słońce w końcu znika i czuję, że szuka czegoś w kieszeniach. Czuję, bo szuka w moich kieszeniach. Zaczynam się pocić i narzekam na ból gardła. Marzę już tylko o kawie i żeby wysiąść na peron. W pośpiechu prosi o autograf, podpisuję. Udało mi się wydostać. Myślałam o tym, co niemożliwe. Wciąż mnie wabi Petersburg. Koło podbiegunowe i Japonia. Zmienię bieliznę byle już nikt nie trzepał przy mnie konia.

Małgorzata Południak

_________________
pierwszy milion nocy - wiersze


Góra
Offline Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 5 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 godziny


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group